Rooibos - zioło Afrykanów

RooibosW Afryce "wynaleziono” herbatę rooibos. Prawie 100 lat temu do Afryki Południowej trafił rosyjski imigrant Benjamin Ginsberg. Handlując z tubylcami, szczególnie zainteresował się cienkimi jak sosnowe igły liśćmi, służącymi do sporządzania ożywczego naparu. Pochodziły z krzewu o pokroju i kwiatach podobnych do żarnowca. Postanowił je rozpowszechnić, a przy okazji dobrze na tym zarobić. Roślina została nazwana rooibos, czyli czerwonokrzew (po łacinie Aspalathus linearis). Gdy lekarze potwierdzili zdrowotną wartość jej liści, zaczęły powstawać olbrzymie plantacje.

Krzewy ścina się 30 cm nad ziemią, gałęzie rozdrabnia maszynowo na odcinki długości 4 mm i pozostawia, by lekko sfermentowały. Nabierają wówczas charakterystycznego czerwonego koloru - stąd nazwa rośliny - i miodowego aromatu. Herbata rooibos wyróżnia się tym, że nie zawiera teiny i ma niewiele garbników. Dostarcza organizmowi sporo żelaza, potasu, fluoru, cynku, magnezu i wapnia. Wzmacnia organizm (polecana jest sportowcom), redukuje stresy, stabilizuje system immunologiczny, ma właściwości przeciwnowotworowe i poprawia pracę jelit (likwiduje kolki u niemowląt).

Na półkach z herbatą leżą także opakowania z ziołami, np. miętą, rumiankiem, pokrzywą, a także różnymi mieszankami.. Najlepiej w domu mieć pod ręką kilka rodzajów herbaty różniących się właściwościami. Ja na przykład zwykle rano i po południu pijam herbatę zieloną o różnych smakach (najchętniej jaśminową i ryżową), wieczorem zaś rooibos, po którym mogę bez problemu zasnąć. Po zbyt sutym obiedzie pomagam sobie filiżanką mocnej czarnej herbaty chińskiej, malinową (z suszonymi owocami) lub imbirową rozgrzewam się, gdy przemarznę, a rumiankową parzę, gdy nam katar, by wdychać jej opary. Przetestowałam także prasowaną w kostki pu-erh. Po jej wypiciu traciłam apetyt i rzeczywiście, pomogła mi zrzucić kilka zbędnych kilogramów.